poniedziałek, 11 lutego 2013


Siedziała na oknie tak jak zawsze wtedy, gdy nie mogła przestać myśleć. Przypomniała sobie jak zeszłego lata potrafiła tak spędzić kilka godzin, byleby tylko nie pozwolić sobie i jemu na zaśnięcie. O czym myślała? To raczej retoryczne pytanie. Wiedziała, że spędzanie tak czasu wtedy, gdy nie mogła spać pomagało jej rozwikłać większość problemów oraz poukładać w głowie różne sprawy, które wciąż nie mogły odnaleźć właściwego miejsca. Siedziała i martwym wzrokiem wpatrywała się w jeden punkt, nie będąc do końca w pełni tego świadomą.
- Niech i tym to pomoże - poprosiła cichuteńko w myślach.
Gdzieś w oddali mknęły samochody, światła ulicy przypominały o tym, że jest już późno, a mimo tego niektórzy mieszkańcy miasta jeszcze nie spali. Wielu z nich pędziło spiesząc się do domów, ona przyglądała im się, nawet tego nie zauważając. Chciała wyłączyć się i nie myśleć o niczym. Gdyby tylko się dało.. Długo rozmyślając doszła do jednego wniosku. Wiedziała już, co chce zrobić. Powinna właśnie w tej chwili wybrać jego numer telefonu.
- A jeśli to głupie? - pomyślała.
Zaczęła przeszukiwać spis numerów w telefonie. Jednak nie udało jej się odnaleźć jego numeru. Przecież go usunęła - w końcu minęło już tak wiele czasu. Próbowała jednak go sobie przypomnieć. W głowie przewijał jej się ciąg liczb tworzący najróżniejsze numery. Czasem przystawała i zastanawiała się do kogo należy dany, gdzie ta osoba się znajduje - jednak aktualnie to było nieważne. Pamięć ją zawiodła - nie mogła sobie przypomnieć jego numeru.
- A gdyby tak złożyć mu niezapowiedzianą wizytę? Nie, to głupi pomysł.. - jednak wcześniej tak robili, bez względu na okoliczności i godzinę. Gdyby tylko autobusy jeździły o tej godzinie.. Tak to było dobra wymówka, jednak te kilka kilometrów mogła śmiało pokonać pieszo. Założyła bluzę i wyszła. Na polu wiał przenikliwy wiatr. Było jej zimno. Mimo wszystko szła przed siebie.
- A co jeśli stchórzę? Jeśli będąc pod samymi drzwiami odwrócę się na pięcie i ucieknę? Długa droga przede mną, zdążę wszystko przemyśleć. - pomyślała.
Teraz już nie szła, ale biegła przed siebie co sił w nogach gnana przez wiatr. Z każdym krokiem serce biło coraz szybciej i było jej coraz cieplej. Bala się, tak bardzo się bała.. W końcu stanęła przed jego drzwiami. Tym razem pamięć jej nie zawiodła. Dokładnie pamiętała gdzie mieszka.
- To ostania szansa, by zrezygnować. Czy oby na pewno tego chcesz? - zapytała samą siebie,
Delikatnie zapukała do drzwi z nadzieją, że nie otworzy. Jedna po chwili drzwi uchyliły się i w głębi pojawiała się jego znajomo twarz. Ta twarz, te oczy, te usta, które tak bardzo kochała. Był zaskoczony, że ją widzi.
- Co Ty tu robisz? - zapytał.
Dobre pytanie - pomyślała.
- Chciałam Ci tylko powiedzieć, że niektóre rzeczy się nigdy nie zmieniają..
- Tak jak nasze miłości? - zapytał.
Nie wiedziała co ma na myśli i o kim mówi. Nie wiedziała nawet co ma robić. Jednak on uśmiechnął się i wyciągnął ku niej rękę. Odwzajemniła uśmiech. Wtedy już wiedziała, że dobrze zrobiła..
Bo należą do siebie, choć to nie kwestia posiadania..

4 komentarze:

  1. Trzeba podejmować wyzwania, inaczej nie zostanie nam nic innego jak żal...

    OdpowiedzUsuń