Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez szablonu i bez wzoru.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez szablonu i bez wzoru.. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2016


-Jaka jest jedna rzecz, której już nigdy więcej nie zrobisz?
-Nie zaufam bez granic drugiemu człowiekowi. Nigdy. 
Nie można tego robić. Nie można powierzyć wszystkiego drugiej osobie i być jednocześnie pewnym, że to wszystko jest w dobrych rękach. Nie można być pewnym tak na sto procent, nigdy. Nie można oddawać całego siebie. Nie można wierzyć na słowo lub nabierać się na obietnice.
Nic nie jest na pewno.
I nic nie jest na zawsze.
Tak samo, jak nie ma na świecie człowieka, który nigdy nas nie zawiedzie.


(bo ja o tym miejscu ciągle myślę i ciągle chce tu być.
tylko chyba nie potrafię, już być tak jak kiedyś.)

poniedziałek, 19 stycznia 2015


Zaczynam ten post pisać od początku roku, ale jakoś nigdy nie umiem usiąść i napisać.
Teraz mam jakiś powód, zmieniłam pracę, mam nadzieję że wyjdę na tym na lepsze. Mam zamiar wdrążyć w życie, jakiś w miarę poukładany plan dnia. Mam fajny kalendarz (co z tego, że to szkolny kalendarz.) i mam nadzieję, że to się mi uda. Poza tym już mam ten dzień jakoś poukładany, wiem co jak i kiedy, ale chciałabym to spisać, żeby niczego nie zapomnieć. Do tego mam też inne postanowienie, na ten rok. Ale nie chce go zdradzić, bo wydaje mi się, że wtedy się nie spełni. Ba, nawet nigdzie go nie zapisałam, tak chce żeby się spełniło.
A teraz wracam do dalszego oglądania "Lie to me", korzystam że Kubuś z dziadkiem ogląda bajki.

wtorek, 18 lutego 2014


Od środy moje życie obróciło się o następny 180stopni, albo więcej. Nie spodziewanie w środę wróciłam do pracy po prawie dwu miesięcznej przerwie, gdzie opanowaliśmy razem z Kubą od nowa, nasz plan dnia. A tak teraz wszystko jest na opak. Wstajemy tak jak zawsze, i albo prowadzę Kubę do opiekunki, albo zostaje w domu z moją mamą, a ja idę do pracy i wracam koło 17 i zajmuje się tym szkrabem. No i spędzamy razem czas, na zabawie, kąpieli, usypianiu. Trochę żałuję, że mamy tego czasu tak mało, ale wiem, że w wakacje będziemy mogli sobie spokojnie pozwolić na jakiś wypad. Więc jak narazie jestem dobrej myśli, i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

A teraz nie mogę spać, i nadrabiam prawie tygodniowe zaległości.

wtorek, 11 lutego 2014


Sądzę, że gdyby Kubuś umiał mówić to rzekłby: Mamo, goń mnie. A ja w te niedzielne popołudnie starałam się za nim biegać, i uważałam, żeby nic sobie nie zrobił. Ale żaden upadek, mu nie przeszkadzał, jak na 14-miesięcznego dzieciaczka, starał się jak najczęściej sam podnosić po upadku. (Czy mi się wydaje, czy on chce mi się już usamodzielnić. Ale przecież jest na to jeszcze taki malutki.)

Od paru dni, każdy spacer (jeśli jest ładna pogoda), kończy nam się wycieczką na plac zabaw, gdzie Kubuś dostaje się na 'wolność' i biega, zagląda w każdą dziurę, stara się wejść do piaskownicy, a ja dzielnie za nim, żeby sobie krzywdy nie zrobił. I tak stwierdziłam, że jak nam mały szkrab zaczyna raczkować, potem chodzić to żadna Ewa Chodakowska, nie jest nam potrzebna, bo trening mamy już przy tym brzdącu.

Dzisiaj pogoda nam nie dopisuje. Ale pewnie, jak przestanie padać to się wybierzemy się na jakiś spacerek, a tak to będziemy siedzieć w domku i się zabawiać.

Miłego dnia, kochani!

niedziela, 9 lutego 2014


Całe życie martwimy się o przyszłość… Robimy plany. Próbujemy przewidzieć przyszłość. Jakby mogło to (…) załagodzić wstrząs. Ale przyszłość zawsze się zmienia. Przyszłość jest domem naszych największych lęków… i naszych największych nadziei. Ale jedna rzecz jest pewna… Ale kiedy w końcu nadejdzie… Przyszłość… Nigdy nie jest taka, jak sobie wyobrażaliśmy.


(Patrzeć jak dziecko jest z siebie dumne, kiedy zrobi pierwsze kroki na placu zabaw - bezcenne <3 comment-3--="">

sobota, 10 sierpnia 2013


Prawda nigdy nie była całkowicie wystarczająca. Może właśnie dlatego ludzie kłamią żeby ulepszać ten świat? Tworzą nowe koncepcje, uciekają od rzeczywistości, wyobrażają lepszy żywot. Nie ma takiej rzeczy, której człowiek nie jest w stanie zrobić dla ułatwienia sobie życia. Piękne kłamstwo zawsze będzie lepsze od prawdy, bo mamy możliwość je stworzyć. Prawda tworzy się sama. 


(wena, mnie opuszcza..)

niedziela, 9 czerwca 2013


Wracam, tym razem mówię całkiem serio. Nie było mnie bo ciężko było mi pogodzić wszystko ze sobą, ale teraz mi to wychodzi i mam nadzieję, że tak będzie cały czas.
A na zdjęciu mój mały szkrab.

sobota, 16 lutego 2013


Lolito, światło mego życia, płomieniu mych lędźwi. Mój grzechu, moja duszo. Lo-li-ta: czubek języka schodzący w trzech stąpnięciach wzdłuż podniebienia, aby na trzy trącić o zęby.
Była Lo, po prostu Lo, rankiem, gdy stała, metr i czterdzieści osiem wzrostu, cztery stopy dziesięć, w jednej skarpetce. W rybaczkach Lola. W szkole nazywała się Dolly. Na wykropkowanej linii do wypełnienia Dolores. A w moich ramionach zawsze Lolita.


(Ostatnio gdy znalazłam chwile to przeczytałam po raz drugi 'Lolite',
teraz się zabieram za 'Odmieniłeś moje życie..' i chyba powoli wracam tu.)

poniedziałek, 11 lutego 2013


Siedziała na oknie tak jak zawsze wtedy, gdy nie mogła przestać myśleć. Przypomniała sobie jak zeszłego lata potrafiła tak spędzić kilka godzin, byleby tylko nie pozwolić sobie i jemu na zaśnięcie. O czym myślała? To raczej retoryczne pytanie. Wiedziała, że spędzanie tak czasu wtedy, gdy nie mogła spać pomagało jej rozwikłać większość problemów oraz poukładać w głowie różne sprawy, które wciąż nie mogły odnaleźć właściwego miejsca. Siedziała i martwym wzrokiem wpatrywała się w jeden punkt, nie będąc do końca w pełni tego świadomą.
- Niech i tym to pomoże - poprosiła cichuteńko w myślach.
Gdzieś w oddali mknęły samochody, światła ulicy przypominały o tym, że jest już późno, a mimo tego niektórzy mieszkańcy miasta jeszcze nie spali. Wielu z nich pędziło spiesząc się do domów, ona przyglądała im się, nawet tego nie zauważając. Chciała wyłączyć się i nie myśleć o niczym. Gdyby tylko się dało.. Długo rozmyślając doszła do jednego wniosku. Wiedziała już, co chce zrobić. Powinna właśnie w tej chwili wybrać jego numer telefonu.
- A jeśli to głupie? - pomyślała.
Zaczęła przeszukiwać spis numerów w telefonie. Jednak nie udało jej się odnaleźć jego numeru. Przecież go usunęła - w końcu minęło już tak wiele czasu. Próbowała jednak go sobie przypomnieć. W głowie przewijał jej się ciąg liczb tworzący najróżniejsze numery. Czasem przystawała i zastanawiała się do kogo należy dany, gdzie ta osoba się znajduje - jednak aktualnie to było nieważne. Pamięć ją zawiodła - nie mogła sobie przypomnieć jego numeru.
- A gdyby tak złożyć mu niezapowiedzianą wizytę? Nie, to głupi pomysł.. - jednak wcześniej tak robili, bez względu na okoliczności i godzinę. Gdyby tylko autobusy jeździły o tej godzinie.. Tak to było dobra wymówka, jednak te kilka kilometrów mogła śmiało pokonać pieszo. Założyła bluzę i wyszła. Na polu wiał przenikliwy wiatr. Było jej zimno. Mimo wszystko szła przed siebie.
- A co jeśli stchórzę? Jeśli będąc pod samymi drzwiami odwrócę się na pięcie i ucieknę? Długa droga przede mną, zdążę wszystko przemyśleć. - pomyślała.
Teraz już nie szła, ale biegła przed siebie co sił w nogach gnana przez wiatr. Z każdym krokiem serce biło coraz szybciej i było jej coraz cieplej. Bala się, tak bardzo się bała.. W końcu stanęła przed jego drzwiami. Tym razem pamięć jej nie zawiodła. Dokładnie pamiętała gdzie mieszka.
- To ostania szansa, by zrezygnować. Czy oby na pewno tego chcesz? - zapytała samą siebie,
Delikatnie zapukała do drzwi z nadzieją, że nie otworzy. Jedna po chwili drzwi uchyliły się i w głębi pojawiała się jego znajomo twarz. Ta twarz, te oczy, te usta, które tak bardzo kochała. Był zaskoczony, że ją widzi.
- Co Ty tu robisz? - zapytał.
Dobre pytanie - pomyślała.
- Chciałam Ci tylko powiedzieć, że niektóre rzeczy się nigdy nie zmieniają..
- Tak jak nasze miłości? - zapytał.
Nie wiedziała co ma na myśli i o kim mówi. Nie wiedziała nawet co ma robić. Jednak on uśmiechnął się i wyciągnął ku niej rękę. Odwzajemniła uśmiech. Wtedy już wiedziała, że dobrze zrobiła..
Bo należą do siebie, choć to nie kwestia posiadania..

środa, 5 grudnia 2012


Zacznij doceniać szczegóły. Poranną kawę, dobrą książkę, zachwycającą piosenkę, wzruszający film. Znajdź szczęście w uśmiechu przechodnia, zdanym kolokwium, ciepłym głosie mamy. Doceniaj każdą sekundę. Uwierz w siebie. Uwierz, że marzenia się spełniają. I chociaż to trudniejsze niż ciągłe marudzenie to jest to warte wysiłku. Nikt nie uczyni Cię szczęśliwym, jeśli najpierw nie odnajdziesz szczęścia w sobie.

środa, 28 listopada 2012


Ja pamiętam wszystko, ja jestem jak antypowieść: czas przeszły, zaprzeszły, przyszły, rzeczy potrzebne i niepotrzebne. Wszystko pomieszane, ale wszystko jest. Naciskasz jeden klawisz a odzywa się dwadzieścia. Dawniej myślałam, że to kalectwo, klęska, że przez tę zdolność pamiętania wszystkiego - ważnego i potrzebnego z nieważnym i niepotrzebnym, jestem jak śmietnik, na którym znajdują się rzeczy podarte, zniszczone, na nic nie przydatne, na którym nic zdrowego nie może się urodzić ani nawet zachować. Dopiero on mnie nauczył od tego oczekiwać właśnie najwięcej. To on mówił, że ludzie przegrywają najczęściej przez strach przed pamiętaniem. Starzejemy się nie przez to, mówił, że coraz więcej jest w nas wspomnień, twarzy, zakończonych spraw, tylko przez oddalenie się od nich, przez przyzwalanie na rosnący w nas dystans odległości.

( Dobrze, jest tutaj wrócić.)

czwartek, 1 listopada 2012


Tak strasznie chciałabym mieć starszą siostrę, chociaż o rok, albo po prostu ją mieć. Mówiłabym jej wszystko co leży mi na sercu, robiłybyśmy sobie nawzajem kolczyki w językach, w pępku i w ogóle. Malowałybyśmy sobie paznokcie, chodziły razem na zakupy po słodkie różowe majtki, kochałabym ją strasznie. Mówiłabym jej wszystkie moje tajemnice, a ona mi swoje. Spałybyśmy na jednym łóżku oglądając różne filmy, ale nie wszystko można mieć, co nie?

piątek, 5 października 2012


Mam pomysł. Mnóstwo pomysłów. Pomożesz mi? Udekorujemy świat, we wszystkie szczęśliwe chwile. Obwieśmy go lampkami kolorowych wspomnień i serpentyną przyjaciół. Wywieśmy portrety naszej rodziny, naszych wspólnych wzlotów, upadków przecież nie liczymy. Niech w powietrzu tańczy konfetti naszych radości i blaski w naszych oczach, uśmiechy i dołeczki w naszych policzkach. Pomalujemy ściany w kolorach naszych marzeń, położymy na kanapie nasze sny. W szklankach podawać będziemy trochę dzieciństwa i wiary w siebie. W końcu, miłości nigdy za wiele, prawda? Na koniec, rozdamy wszystkim bilety donikąd, przecież w podróży nie chodzi tylko o to by dojechać do celu. Lubimy przecież spędzać czas z ludźmi. Są tacy sami jak my, pełni radości. Myślę też, że dobrze by było zamknąć smutek i złość w wielkiej skrzyni i opuścić na dno najczarniejszego morza. Zazdrość, kłamstwa, łzy, przecież świat tego nie potrzebuje.
Świat potrzebuje nas, ja Ciebie, a Ty mnie.

wtorek, 2 października 2012


Chciałabym za każdym razem zaczynać od początku. Zapomnieć o wszystkich błędach, porażkach i rozczarowaniach. Usunąć słowa - te zbędne, niepotrzebne i bolesne. Z każdą rzeczą która sprawiała ból zacząć od początku, wierząc, że już mnie nie zrani. Skakać z wysokości, z pełną świadomością tego, że na dole będzie stał ktoś kto mnie złapie. Chciałabym wreszcie dorosnąć.